niedziela, 29 maja 2016

Nieśmiałość?

                    Drogi Pamiętniku!


Zastanawiam się skąd się może brać nieśmiałość. Jak to się dzieje, że część ludzi jest pewna siebie, a część wątpi. Ludzie, którzy mają zaniżone poczucie własnej wartości mają źle. Ja taka jestem. Mam wrażenie, że często jestem niepotrzebna. Wiem, nie powinnam tak mówić, ale to silniejsze ode mnie. I dlaczego ciągle się dołuję, smucę i jestem zła na siebie? Czy to ma sens? Raczej nie bardzo. Wiem, że to nie w porządku myśleć o sobie, że się jest nic niewartym, głupim i bezużytecznym. Hmm...widocznie ktoś z moich przodków był taki, a może tylko ja się zagubiłam i nadal uważam, że jestem nic nieznacząca i nie powinnam żyć? Nie zasługuję, aby żyć? Każdy zasługuje, wiem o tym. Ale tak trudno jest uwierzyć w te słowa. Ciągle walczę, staram się uśmiechać. Wiesz, że czasem mi się udaje? Jestem wtedy szczęśliwa, bo czuję, że zrobiłam coś wartościowego, pożytecznego?
Amore, jak mam się pozbyć tego smutku, tej niepewności?

sobota, 28 maja 2016

To na początek...

                        Drogi Pamiętniku!


Wróciłam. Próbowałam pisać na papierze, ale chyba mi nie wychodzi. Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z innymi. Może ktoś kiedyś przeczyta te moje przemyślenia i bzdury. Chociaż dla mnie to sposób, aby pozbyć się negatywnych uczuć i mieć coś swojego. Może chcę zostawić po sobie jakiś ślad, jakiś znak. Sama nie wiem. Nigdy nie miałam wyimaginowanego przyjaciela. Prawdziwego zresztą też nie. A chciałam. Mam najlepszą przyjaciółkę, ale chłopak to jednak co innego. Męski punkt widzenia jest inny niż kobiecy. Ciekawie byłoby się podzielić refleksjami na temat życia z kimś odmiennej płci. A może znowu jestem w błędzie? Nie wiem. Wielu rzeczy nie wiem. Jestem jak samotna wyspa pośród morza, zagubiona dusza. Czuję się samotna, chociaż mam rodzinę i swoje ukochane koty. Mam przyjaciółkę, znajomych w szkole, zdrowie, zainteresowania. Dlaczego nie umiem być szczęśliwa? Czy mam w sobie coś co mnie blokuje? Nie umiem się cieszyć i żyć? Potrafię się śmiać, czasami żartuję. Ale w głębi, w samym środku jestem smutna. Przygnębiona. Zagubiona. Mała i niepotrzebna. Mam lęki. Zaburzenia. Nerwice. Jestem nerwowa, o tak. I to bardzo, zwłaszcza w nowych sytuacjach. Potrzebna mi pomoc psychologa? Może. Ale jak dotąd radzę sobie. Może to pisanie mi pomoże. Podobno działa. Często czuję ulgę gdy się wygadam. Dagmara ( koleżanka z klasy) ciągle mówi, że za dużo gadam. Może mieć rację. Ale muszę. Mam potrzebę, aby mówić. Właściwie to plotę bez sensu. Potem nachodzi mnie myśl, że lepiej nic nie mówić. Najistotniejsze myśli umiem tylko opisać. Nie umiem o nich mówić. Jestem nudna, prawda? Już masz mnie dość, co? Ale nigdy nie dasz mi odpowiedzi, nie napiszesz więc śmiało mogę mówić. Nie masz wyjścia i musisz mnie słuchać.
Co jeszcze mam Ci powiedzieć? Może starczy na dziś. Pewnie Cię zmęczyłam. No, tak. Jestem męcząca. Gdybyś istniał i był realny to położyłabym głowę na twoim ramieniu i zamknęła oczy. Potem opowiadałabym Ci o sobie, swoim życiu, marzeniach, uczuciach. A ty tylko byś słuchał i był mi oparciem. Troszczyłbyś się o mnie i pocieszał. Jestem wrażliwa więc nie kłóciłbyś się ze mną tylko cichym głosem śpiewał i mówił, że wszystko będzie dobrze, bo jesteś obok. Bajka, prawda?
Hmm...życie jest pokręcone i chyba nigdy go nie zrozumiem. Nawet siebie nie rozumiem więc jakbym mogła pojąć coś tak zawiłego?
To jaką radę masz dziś dla mnie, amore?
P.S. Mogę mówić Ci ''amore'', czy to zbyt dużo?